Ile naprawdę kosztuje Cię "ogarnianie urlopów mailem"?
W 20-osobowej firmie ręczna obsługa urlopów zjada 60–90 godzin pracy rocznie. Policzmy, ile to realnie kosztuje.
Wniosek na karteczce, drugi mailem, trzeci SMS-em o 21:40. Potem ktoś to zbiera, wpisuje do Excela, sprawdza limit, pyta szefa, wraca z odpowiedzią. Znajome?
Policzmy na przykładzie 20-osobowej firmy
Każdy pracownik generuje średnio 2–3 wnioski urlopowe rocznie plus pytania o limity („ile mi zostało?”). Każda taka operacja to 10–15 minut czyjejś pracy: przyjęcie, sprawdzenie, akceptacja, wpisanie do ewidencji, poprawka gdy coś się zmieni. W skali roku to **60–90 godzin pracy** — ponad dwa tygodnie robocze jednej osoby. Przy koszcie 60 zł/h daje to 3 600–5 400 zł rocznie. Za samo przepisywanie.
Do tego koszty, których nie widać w Excelu: urlop zatwierdzony podwójnie, bo dwie osoby „klepnęły” różne maile. Zaległy urlop odkryty w grudniu. Pracownik, który nie wie, ile ma dni, więc pyta — za każdym razem.
Jak wygląda ten sam proces w DayAway
Pracownik składa wniosek w 30 sekund z telefonu, przełożony dostaje powiadomienie i akceptuje jednym kliknięciem, limit nalicza się sam, a kadry widzą wszystko w jednym kalendarzu. Bez maili, bez Excela, bez pytań.
Koszt? Od 39 zł miesięcznie za całą firmę — mniej niż jedna godzina pracy, którą dziś przepalasz na przepisywanie.
Przetestuj DayAway 14 dni za darmo Rozpocznij okres próbny