Zaległy urlop to tykająca bomba. Kto jej u Ciebie pilnuje?

30 września mija termin udzielenia zaległego urlopu za poprzedni rok. Za spóźnienie grozi grzywna od 1 000 do 30 000 zł.

30 września mija termin udzielenia zaległego urlopu za poprzedni rok. Brzmi jak odległy problem — do momentu, gdy PIP zapuka z kontrolą albo odchodzący pracownik przyniesie wyliczenie ekwiwalentu, na które nikt nie odkładał.

Ile to kosztuje

Za nieudzielenie zaległego urlopu w terminie grozi kara grzywny od 1 000 do 30 000 zł. Ale prawdziwy koszt bywa inny: ekwiwalenty za niewykorzystane dni przy rozstaniu, spory o to, czy urlop „przepadł”, i napięcia w zespole, gdy w grudniu nagle pół firmy musi „wybrać zaległe”.

Problem prawie nigdy nie wynika ze złej woli. Wynika z tego, że limity żyją w Excelu, który ktoś aktualizuje „jak ma chwilę”. Nikt nie widzi na bieżąco, że Kowalski ma 12 dni zaległych, a Nowakowa nie wzięła w tym roku ani jednego dnia.

Jak pilnować limitów automatycznie

W DayAway limity naliczają się automatycznie przy każdym wniosku: system pokazuje pracownikowi, ile mu zostało, a pracodawcy i kadrom — kto zalega i ile. Zaległości z poprzedniego roku przenoszą się automatycznie i są widoczne od pierwszego dnia stycznia, nie od listopadowej paniki.

Raport „kto ile ma” generujesz jednym kliknięciem — na kontrolę PIP, na zarząd, na planowanie budżetu ekwiwalentów.

Sprawdź automatyczne pilnowanie limitów Załóż konto

Wszystkie artykuły · Strona główna DayAway